Tydzień 14
2009-03-30 Poniedziałek
Kurier Szczeciński: Rodzi się strategia dla wielkiego śmietnika - Bałtyku 2009-03-30 13:23:45
Unia Europejska pracuje nad Strategią dla Bałtyku, zakładającą rozwój gospodarczy państw nadbałtyckich przy zachowaniu czystości morza - poinformowała Małgorzata Kałużyńska z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Priorytetami strategii mają być: ochrona środowiska, dobrobyt, dostępność i atrakcyjność, bezpieczeństwo. Projekt zostanie przedstawiony na czerwcowym szczycie Unii. Szwecja zakłada, że strategia zostanie przyjęta na zakończenie jej prezydencji w UE, czyli pod koniec 2009 r. - podała Kałużyńska podczas poniedziałkowej konferencji w Ministerstwie Środowiska.
- 99,7 proc. kraju to zlewnia Bałtyku. W konsekwencji wszystko co trafia do wody, w końcu znajdzie się w Bałtyku. Ze względu na położenie i brak przepływu, nasze morze ma bardzo długi czas wymiany wody w akwenie - kilkadziesiąt lat - przypominał Główny Inspektor Ochrony Środowiska Andrzej Jagusiewicz.
W jego ocenie, wypełnienie przez Polskę zobowiązań złożonych przed wejściem do Unii Europejskiej, może nie wystarczyć dla zrealizowania unijnych planów ochrony Bałtyku. Przed wejściem do UE Polska zobowiązała się, że „ucywilizuje” gospodarkę wodno-ściekową, czyli wybuduje oczyszczalnie ścieków w większości miejscowości - przypominał.
Aby zrealizować unijne plany, resort środowiska przekonuje ministerstwo rolnictwa do ustalenia surowszych niż unijne norm stosowania nawozów sztucznych - podał główny inspektor. Ich wypłukiwanie z pól do wód powoduje m.in. przeżyźnienie Bałtyku, większe zakwity glonów i zmniejszanie ilości tlenu, a w konsekwencji - zamieranie życia w morzu - tłumaczył Jagusiewicz.
Ministerstwo środowiska wspólnie z resortem gospodarki chce też ograniczyć emisję związków azotu przez elektrownie i zakłady produkcyjne - podał. Spaliny w końcu osiadają na ziemi lub z deszczem trafiają do rzek i morza i dają podobny efekt, jak nawozy sztuczne. Z resortem infrastruktury, które nadzoruje urzędy morskie, ministerstwo środowiska współpracuje dla ochrony morskiej bioróżnorodności, która wpływa na stan życia w Bałtyku. Również gospodarstwa domowe mogą ograniczyć swój wpływ na Bałtyk, stosując środki do prania i czyszczenia bez związków fosforu - przypominał na konferencji Jagusiewicz. Pytany, czy strategia obejmie też zagrożenia związane z planowaną budową gazociągu Nord Stream z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku, Jagusiewicz przypomniał, że nie jest to projekt Unii Europejskiej, a firm z Rosji, Niemiec i Holandii. Strategia będzie obowiązywała państwa UE - przypomniał. W jego ocenie podstawowym zarzutem dla tego projektu i przedstawionej dokumentacji oddziaływania na środowisko jest brak alternatywnych wariantów i analizy ich wpływu na środowisko. - Nie ma na przykład żadnej analizy wariantu skraplania gazu w Rosji i przewożenia go drogą morską do odbiorców, czy budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego przez Polskę - podkreślał. Przypomniał, że konwencja z Espoo, na podstawie której trzeba sporządzać ocenę oddziaływania na środowisko inwestycji o takiej skali określa, że takie alternatywne warianty muszą być rozpatrywane. W ocenie inspektora pomysły, by wysadzać amunicję zalegającą na dnie Bałtyku na drodze planowanego gazociągu są chybione, bo mogą doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Przypomniał, że na dnie morza mogą zalegać toksyczne związki, które przy eksplozji przemieszczą się, rozproszą i zanieczyszczą inne warstwy wód.
Przypomniał, że Komisja Helsińska HELCOM - odpowiedzialna za realizację konwencji o ochronie środowiska Bałtyku - opowiada się za pozostawieniem zrzuconych na dno morza substancji chemicznych i środków bojowych w spokoju, by ulegając powolnej hydrolizie, rozpuszczały się. W ocenie naukowców taki naturalny proces jest najbezpieczniejszy w przypadku tych chemicznych pozostałości.
Region nadbałtycki to osiem krajów UE (Niemcy, Dania, Szwecja, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa i Polska) oraz Rosja - (obwód kaliningradzki i rejon Petersburga).(PAP) .
Kurier Szczeciński: Żagle wabią 2009-03-29 21:00:03
Tłumy miłośników sportów wodnych oraz ludzi, którzy od lat zawodowo związani są z turystyką wodną i żeglarstwem odwiedziły podczas ubiegłego weekendu hale MTS-u przy ul. Struga, gdzie odbyła się pierwsza edycja Targów Turystyki Wodnej, Żeglarstwa i Rekreacji „Szczecin Yacht Show”.
W uroczystości inauguracyjnej targów wzięli udział prezydent miasta Piotr Krzystek, wicemarszałek województwa Witold Jabłoński, rektor Akademii Morskiej Przemysław Rajewski oraz prezes Stowarzyszenia Pomost – Instytutu Gospodarki Morskiej kapitan Zbigniew Jagniątkowski.
Na powierzchni targowej ponad trzech tysięcy metrów kwadratowych zaprezentowało się 65 wystawców. Pasjonaci żeglarstwa mogli zorientować się w najnowszej ofercie producentów i dystrybutorów jachtów motorowych i żaglowych, sprzętu kitesurfingowego, windsurfingowego, sprzętu do nurkowania czy specjalistycznej odzieży sportowej.
Imprezie towarzyszyły liczne prezentacje i projekcje filmów z wypraw żeglarskich. Szczecinianie mogli spotkać się z Joanną Pajkowską, która ze sceny głównej opowiadała o swoim rejsie dookoła świata. Gościem „Szczecin Yacht Show” była także Karolina Winkowska, mistrzyni świata w kitesurfingu. Zainteresowani mogli wziąć udział w warsztatach poświęconych m.in. budowie nowoczesnych marin i skorzystać z doświadczeń, które sprawdziły się w Szwecji, Irlandii czy w Niemczech.
Przez trzy dni targi odwiedziło około 35 tys. osób.
- Według mnie, Szczecin Yacht Show to impreza w 100 procentach trafiona. Uważam, że powinna być trzy razy większa i zorganizowana z większym rozmachem - mówi Witold Stupnicki z Energysports, wystawca. - Widać, że miasto ma olbrzymi potencjał jeśli chodzi o sporty wodne. Ludzie szukają możliwości aktywnego wypoczynku. Pytają, gdzie można się nauczyć pływać na desce, jaki sprzęt kupić do nauki i gdzie stawiać pierwsze kroki.
Targi „Szczecin Yacht Show”, a wcześniej międzynarodowy sukces finału The Tall Ships’ Races 2007, pokazują, że Szczecin chce i powinien być żeglarską stolicą Polski. W najbliższych latach w ramach projektu „Zachodniopomorski Szlak Żeglarski” w naszym regonie będzie realizowana największa inwestycja w rozwój infrastruktury żeglarskiej. Na budowę i modernizację portów i przystani jachtowych przeznaczono 219 mln złotych. Monika DEHR
Dziennik Bałtycki: Wędkarski kuter wrócił do portu z przeciekiem kadłuba
Chwile strachu przeżyło 12 wędkarzy, którzy w ostatnią niedzielę wybrali się na połowy dorsza na kutrze wędkarskim "DoKo" z Ustki. Na pełnym morzu okazało się, że jednostka nabiera wody i zaczyna tonąć. Kapitan kutra natychmiast powiadomił o tym Kapitanat Portu w Ustce. Na szczęście, jak nam powiedział bosman usteckiego portu, załodze udało się opanować przeciek i kuter wrócił bezpiecznie do portu. Wiadomo jednak, że inspektorzy zabrali ze statku wszystkie dokumenty. Teraz jednostka musi przejść szczegółowy przegląd Polskiego Rejestru Statków. Dopiero po pozytywnym przeglądzie kuter będzie mógł wrócić na połowy. Hubert Bierndgarski
2009- 03-31 Wtorek
Gazeta Wyborcza: Porywacze "Bow Asir" odcięli łączność
marc 2009-03-31, ostatnia aktualizacja 2009-03-30 20:31
Porwani polscy marynarze skontaktowali się z rodzinami, potem porywacze odcięli łączność ze statkiem.
Norweski tankowiec Bow Asir porwany przez piratów u wybrzeży Somalii . Dobra wiadomość: załoga uprowadzonego "Bow Asir" czuje się dobrze. W niedzielę somalijscy piraci pozwolili marynarzom zadzwonić do rodzin. "Kapitan poinformował nas, że z załogą wszystko jest OK" - napisał w komunikacie armator statku, firma Salhus Shipping. Nie podaje, czy piraci wysunęli jakieś żądania okupu. Nieoficjalnie wiadomo, że armator zaczął negocjacje z porywaczami za pośrednictwem wynajętej firmy. Zdaniem specjalistów piraci realizują znany scenariusz. - Kontakt z rodzinami jest informacją, że marynarze i statek są w rękach porywaczy, co jest podstawą do wysuwania żądań okupu - mówi ekspert w sprawach działań antyterrorystycznych na morzu Sebastian Kalitowski. Płynący pod banderą Bahamów statek "Bow Asir" został uprowadzony w czwartek ok. 300 mil od wybrzeży Somalii. Na pokładzie statku jest 19 Filipińczyków, Rosjanin, Litwin, norweski kapitan, a także pięciu Polaków.
Gazeta Wyborcza: Norwegia/ Media: armator porwanego statku nie informował sił międzynarodowych o jego obecności
PAP 2009-03-31, ostatnia aktualizacja 2009-03-31 14:10
31.3.Oslo (PAP/int.) - Armator norweskiego statku "Bow Asir" z Polakami na pokładzie, który został porwany u wybrzeży Somalii, nie powiadomił sił międzynarodowych patrolujących region o obecności statku - podały we wtorek norweskie media. Poinformowały, że unijne siły morskie patrolujące ten region, w którym roi się od piratów, nie wiedziały, że norweski statek przemierza te okolice, toteż nie mogły mu towarzyszyć. Na pokładzie uprowadzonego w czwartek przez somalijskich piratów statku znajduje się pięciu polskich marynarzy, a także 19 Filipińczyków, Rosjanin, Litwin oraz norweski kapitan.
Kurier Szczeciński: Sezon wodnych wycieczek 2009-03-31 20:56:25
Rzeczny cruiser Ms Johannes Brahms, który przybił wczoraj do Wałów Chrobrego, otworzył tegoroczny sezon odwiedzin statków wycieczkowych w Szczecinie. Jednostek śródlądowych będzie w nim więcej, ale ubędzie pełnomorskich wycieczkowców. Znacznie lepiej pod tym względem ma być w przyszłym roku. Na pływającym pod szwajcarską banderą Ms Johannes Brahms do Szczecina przypłynęło prawie 100 osób, z których 76 to pasażerowie z Niemiec. Zbudowany w 1988 r. statek jest przeznaczony do pływania po trasach rzecznych. Ma 82 metry długości i 9,5 metrów szerokości. Może rozwijać prędkość 18 km/h. Do 40 kabin zabiera maksymalnie 80 pasażerów. Rozpoczęty wczoraj sezon wycieczkowców ma trwać do 7 października. W tym czasie do Szczecina przypłyną 93 cruisery rzeczne, czyli o 8 więcej niż przed rokiem. Najwięcej, bo aż 29 - w sierpniu. Drugi pod tym względem ma być lipiec, w którym zaplanowano 24 zawinięcia. W sumie na ich pokładach do Szczecina powinno przypłynąć 2000 członków załogi oraz 6500 pasażerów m.in. z Niemiec, Szwajcarii, Luksemburga, Francji i Wielkiej Brytanii. Gorzej wyglądają jednak plany dotyczące zawinięć najbardziej oczekiwanych pełnomorskich cruiserów, których w zeszłym roku było pięć. W tym przypłyną trzy: brytyjski wycieczkowiec Mv Black Watch (10 czerwca), Mv Silver Cloud (19 sierpnia) z pasażerami z USA i Mv Delphin (20 sierpnia) z niemieckimi turystami. Największa z nich jest pierwsza jednostka, na pokładzie której przypłynie 750 pasażerów i 350 członków załogi. W sumie na pokładach tych trzech statków do Szczecina przybędzie 1400 turystów i 750 załogantów. Zdaniem Grzegorza Włocha z Polsteam Shipping Agency, która zajmuje się przypływającymi do miasta cruiserami, szczeciński port jest na początku zabiegów o pozyskiwanie pełnomorskich wycieczkowców, które rozpoczęły się dopiero cztery lata temu.
- Na razie przypływają do nas statki armatorów z różnych rynków, którzy sprawdzają Szczecin. W przyszłym roku powinny być już widoczne konsekwencje zawinięć zeszłorocznych i pewnie pojawią się kolejni nowi armatorzy, którzy zdecydowali się na sprawdzenie Szczecina. Myślę, że pełnomorskich cruiserów powinno być wtedy ok. 10. Będzie to już znacząca różnica - ocenia Grzegorz Włoch. (mak)
Dziennik Bałtycki: Tramwajem wodnym na pewno popłyniemy na Hel. Dokąd jeszcze? 31.03.2009
Statki Żeglugi Gdańskiej będą obsługiwały w latach 2009-2012 linie tramwaju wodnego z Gdańska na Hel i z Sopotu na Hel. To wiemy na pewno, bo ZTM Gdańsk rozstrzygnął już przetarg na obsługę tych linii. W ciągu kilku tygodni dowiemy się natomiast, czy do skutku dojdzie planowane uruchomienie linii z Gdańska do Sobieszewa oraz do Nowego Portu i na Westerplatte.
Zgodnie z kontraktem zawartym przez ZTM i Żeglugę Gdańską, tramwaje wodne z Gdańska i Sopotu na Hel mają każdego roku do 2012 r. pływać w majowe weekendy oraz codziennie od początku czerwca do końca sierpnia. ZTM zrezygnował natomiast z uruchamiania tramwajów wodnych we wrześniu - w ub.r., kiedy pływały do połowy września, frekwencja była minimalna. Z Gdańska na Hel pływać będzie katamaran zabierający 450 osób i 50 rowerów, a z Sopotu na Hel - statek o pojemności 140 osób i 10 rowerów.
ZTM zlikwidował natomiast linię Gdańsk - Sopot. Stało się tak na prośbę władz Sopotu, które szukały oszczędności w budżecie, a trasa z Gdańska do Sopotu przynosiła największe straty.
Mimo likwidacji tego połączenia wszystko wskazuje, że przynajmniej w Gdańsku liczba tramwajów wodnych się nie zmniejszy. A może nawet zwiększy. ZTM planuje bowiem uruchomienie nowych linii, do Sobieszewa oraz Nowego Portu i na Westerplatte.
Prace nad linią do Sobieszewa są zaawansowane. Jak mówi nam Alicja Kraska, p.o. dyrektor ZTM, toczą się w tej chwili rozmowy z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej nt. miejsca cumowania statku w Sobieszewie. Po dokonaniu ustaleń, prawdopodobnie w kwietniu, ogłoszony zostanie przetarg na obsługę tej linii.
- W przeciwieństwie do tras na Hel, tramwaj do Sobieszewa pływanie rozpocznie dopiero w wakacje. Przetarg ogłaszamy tylko na rok, gdyż jest to program pilotażowy - mówi Alicja Kraska.
Znacznie mniej konkretów pojawia się w przypadku połączenia do Nowego Portu i na Westerplatte. O ile linia do Sobieszewa, o której uruchomieniu władze Gdańska informowały już jesienią ub.r., ma być rozszerzeniem oferty tramwaju wodnego, o tyle ta druga trasa ma być swoistą rekompensatą za likwidację połączenia Gdańsk - Sopot. Tylko tramwaje wodne pływające w tej relacji miały bowiem przystanek pośredni w Nowym Porcie. Stały tam pół godziny, a wycieczkowicze mieli możliwość odwiedzenia zabytkowej latarni morskiej (bilet na statek uprawniał do nabycia zniżkowej wejściówki do latarni). Katamarany pływające z Gdańska na Hel nie cumowały w Nowym Porcie - czas wykorzystywany na przystanek pośredni nie pozwoliłby na uruchamianie pomiędzy Gdańskiem i Helem trzech kursów dziennie.
Interwencja właściciela latarni, gdańskich radnych, a także publikacje na naszych łamach przyniosły skutek . Antoni Szczyt , były wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej UM Gdańsk, krótko przed odejściem z magistratu (Szczyt został w tej chwili delegowany przez marszałka województwa Jana Kozłowskiego do Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego) zadeklarował, że uruchomiona zostanie nowa linia Gdańsk - Nowy Port - Westerplatte - Gdańsk.
Jak idą prace w tej sprawie?
- 20 kwietnia jest spotkanie u Macieja Lisickiego, wiceprezydenta Gdańska, z potencjalnymi armatorami, którzy mogliby obsłużyć takie połączenie. Może np. dojść do sytuacji, że statki wycieczkowe po porcie cumowałyby też przy latarni. Ale o szczegółach będzie można mówić nie wcześniej niż 20 kwietnia - kończy Alicja Kraska.
Na tramwaj wodny bilet często trzeba kupować z wyprzedzeniem
Trójmiejskie tramwaje wodne to uznana marka wśród turystów z całej Polski, i nie tylko.
Po raz pierwszy tramwaje wodne zostały uruchomione w 2006 r. ZTM Gdańsk od początku obsługiwał trzy linie, Gdańsk - Hel, Sopot - Hel i Gdańsk - Sopot, która ostatecznie została zlikwidowana. ZKM Gdynia początkowo oferował połączenie z Gdyni na Hel, później dorzucił trasę z Gdyni do Jastarni.
Mimo planów i chęci m.in. sopockich radnych, nigdy nie udało się uruchomić połączenia z Gdyni do Sopotu. Największym atutem tramwaju wodnego jest bardzo niska cena. W ub.r. najwięcej, ale i tak niewiele, bo tylko 18 zł, trzeba było zapłacić z Gdańska na Hel. Za przewóz roweru trzeba zapłacić 3 zł. Przewoźnicy wyraźnie zaznaczają, że na pokład tramwajów wodnych nie można zabierać zwierząt, wyjątkiem są psy - przewodnicy osób niewidomych.
Paweł Rydzyński - POLSKA Dziennik Bałtycki
Dziennik Bałtycki: Rozrasta się Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni 31.03.2009
Budynki przybiorą kształt olbrzymiej litery L i oplotą duży parking, który obecnie znajduje się na wprost głównego wejścia do Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Na zewnątrz ściany pokryte zostaną jasnym piaskowcem, tak by nie różniły się za mocno od istniejącego już budynku. W części obiektu powstanie sala kongresowa na 500 osób, z możliwością podziału na dwie aule po 250 osób każda. Towarzyszyć jej będzie część recepcyjna oraz gastronomiczna, socjalna i techniczna. Obok powstaną kolejne dwie mniejsze sale (na 100 osób każda). Będą mogły działać niezależnie lub wspomagać pracę biblioteki, która zlokalizowana zostanie w drugiej części gmachu. W ciągu trzech lat przy Akademii Marynarki Wojennej powstać ma olbrzymia biblioteka akademicka oraz centrum audytoryjno-informacyjne. Pomysł narodził się już dawno, ale dopiero kilka dni temu stał się możliwy do zrealizowania. - Mamy już decyzję - cieszy się Bogusław Bąk, kanclerz Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. - Dostaniemy ponad 15 mln zł dofinansowania z Unii Europejskiej na budowę biblioteki akademickiej oraz centrum audytoryjno-informacyjnego. To 40 procent wartego około 40 mln zł projektu. Ale z resztą sobie poradzimy. W konkursie wystartowało 15 instytucji, siedem z nich zostało dofinansowanych. Sama biblioteka rozłożona zostanie na trzech kondygnacjach. Najniżej miejsce dla siebie znajdą magazyny, specjalistyczne pracownie oraz część biurowa. Na poziomie wejścia głównego powstanie czytelnia ogólna z wolnym dostępem do książek oraz sala, gdzie będzie można przeglądać czasopisma i mikrofilmy. Tam też będą dostępne pracownie komputerowe. Na poziomie najwyższym znajdą się czytelnie specjalistyczne z wolnym dostępem do książek, a także sale projekcyjne. - To pierwszy etap - mówi kanclerz Bogusław Bąk. - Do 30 czerwca będziemy mieć pozwolenie na budowę, potem odbędzie się przetarg, a 1 listopada mamy nadzieję na wbicie na budowie pierwszej łopaty. Finał prac przewidujemy za 2-3 lata. Zarówno biblioteka, jak i centrum dostępne będą dla każdego. Ale to nie wszystko. W kolejnych latach rozbudowana zostać ma też hala sportowa z basenem i powstać pełnowymiarowy stadion lekkoatletyczny. Beata Jajkowska - POLSKA Dziennik Bałtycki
Portal Morski: ORP „WODNIK” W ŚWINOUJŚCIU Opublikowano: 31 marca, 2009
W poniedziałek, 30 marca br., do świnoujskiego Portu Wojennego zawinął ORP „WODNIK”, okręt szkolny Marynarki Wojennej. Na jego pokładzie, obok etatowej załogi, znajduje się 45 elewów Szkoły Podoficerskiej MW, kandydatów do pełnienia zawodowej służby wojskowej w morskim rodzaju sił zbrojnych. Za nimi blisko 1000 mil morskiej podróży, przed nimi kolejne pół tysiąca. Okręt realizuje rejs szkoleniowy. Po wyjściu z Gdyni ORP „Wodnik” obrał kurs na Cieśniny Duńskie. W rejonach wąskich przejść, ze strefami rozgraniczenia ruchu słuchacze obserwowali zasady umiejętnego prowadzenia okrętu oraz prawidłowego i bezpiecznego pływania w warunkach ścieśnionych. W Wielkim Bełcie szkolonych zapoznano z oznakowaniem nawigacyjnym, a w warunkach wzmożonego ruchu nauczano umiejętności nawigowania przy użyciu wszelkich dostępnych sposobów. Prowadzono pracę na mapach, a jej efekty porównywano ze wskazaniami zaawansowanych technologicznie przyrządów. Następnie okręt obrał kurs na Świnoujście.
Podczas wizyty w świnoujskim porcie, elewi mieli doskonałą okazję do zapoznania się z okrętami 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. Po dwudniowym postoju, okręt skieruje się na północ, tak aby okrążyć Bornholm i spod granicy szwedzkiej przejść w kierunku portu macierzystego w Gdyni.
W trakcie rejsu uczestnicy pełnią różnorodne funkcje okrętowe – prowadzą prace pokładowe, pełnią wachty morskie i zapoznają się z mechanizmami okrętowymi. Na okręcie realizowane jest intensywne szkolenie z Regulaminu Służby Okrętowej oraz z regulaminów wojskowych. Adepci rzemiosła morskiego poznają warunki przebywania na morzu oraz specyfikę służby na okręcie.
ORP „Wodnik” to jedna z najbardziej doświadczonych jednostek polskich sił morskich. Ma za sobą udział w operacji Pustynna Burza, przebył blisko 400 tysięcy mil morskich i odwiedził porty niemal całego świata, od Brazylii przez basen Morza Śródziemnego po Indie. Obecnie okrętem dowodzi kmdr por. Robert ŻYWIEC. por. mar. Jacek KWIATKOWSKI oficer prasowy 8. FOW 8 Flotylla Obrony Wybrzeża za: www.iswinoujscie.pl
Głos Szczeciński: Unia zadecyduje. Tunel w Świnoujściu będzie jednak płatny?
ha 31 marca 2009, 7:15
Specjaliści z UE przyjadą, aby znaleźć jak najtańszą wersję budowy stałego połączenia między wyspami Wolin i Uznam. Mówi się o trzech kierunkach finansowania budowy: Unia Europejska, budżet państwa i środki prywatne. Byłby to pierwszy w kraju taki model finansowania tak dużej inwestycji. Niestety, udział środków prywatnych oznacza, że korzystanie ze stałej przeprawy byłoby jednak odpłatne.
- Żadne wiążące decyzje jeszcze nie zapadły - zaznacza Robert Karelus z Urządu Miasta Świnoujście. - Czekamy na rozmowy z unijnymi specjalistami.
Eksperci należą do inicjatywy Jaspers. Zajmują się doradzaniem przy opracowywaniu modeli finansowania dużych inwestycji mających wsparcie UE.
Portal Morski: Szwecja planuje nowy port na Zatoce Botnickiej Opublikowano: 31 marca, 2009
W przeciągu pięciu lat powinien powstać nowy port, który na wyspie Storoen, w pobliżu Kalix (Zatoka Botnicka) zamierza wybudować rząd Szwecji. W pobliżu aktywnie działa fiński port Kemi, jednak strona szwedzka twierdzi, że nowy, szwedzki port nie będzie dla niego konkurencją. Przystosowany do przyjmowania większych statków ma być jego uzupełnieniem. Obecnie projekt znajduje się na etapie analiz wykonywanych przez szwedzką administrację, jednak mieszkańcy okolic planowanego portu są przeciwni tej inwestycji.
MW: Sześciu na jedno miejsce Gdynia 2009-03-31 10:35
Prawie 6 kandydatów na jedno miejsce zgłosiło się na studia wojskowe w Akademii Marynarki Wojennej. To jeden z najwyższych w kraju wskaźników popularności wyższych uczelni technicznych. Dzisiaj (wtorek, 31 marca) upływa termin składania dokumentów na studia wojskowe w AMW. Do dzisiaj rana (wtorek, 31 marca) do Akademii Marynarki Wojennej wpłynęło 255 wniosków na 45 miejsc studiów wojskowych. Daje to średnią 5,7 kandydata na jedno miejsce. Ze względu na fakt, że wnioski nadal napływają i mogą jeszcze trafiać droga pocztową, liczba chętnych wzrośnie. Według danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z roku 2008/2009 cywilne uczelnie techniczne zanotowały wskaźnik popularności na poziomie 2,8 kandydata na jedno miejsce. Zatem Akademia Marynarki Wojennej przekroczyła go ponad dwukrotnie (podobnie jak w roku ubiegłym). Ponadto wynik ponad 5,7 plasuje Akademię Marynarki Wojennej w ścisłej czołówce najbardziej popularnych uczelni w kraju (w przeliczeniu kandydat na jedno miejsce).
W lipcu, wszyscy kandydaci, którzy złożyli dokumenty do AMW będą walczyć o przyjęcie na studia. Uczelnia oferuje 45 miejsc dla tych, którzy osiągną najwyższą punktację. Każdy kandydat i kandydatka będą mogli zdobyć 440 punktów, w tym 300 ze świadectwa maturalnego (200 – matematyka, 100 – język angielski). Pozostałe 140 punktów jest do zdobycia na teście sprawnościowym (100 punktów) oraz podczas rozmowy kwalifikacyjnej (40 punktów). W czasie rozmowy można uzyskać punkty za wszelkiego typu dyplomy, certyfikaty czy świadectwa potwierdzające posiadanie kwalifikacji i umiejętności przydatnych podczas studiów i zawodowej służby wojskowej. Dziedziny mogą być rozmaite: olimpiady przedmiotowe szczebla centralnego lub wojewódzkiego, ponadprzeciętna znajomość języków obcych, sport, ratownictwo, płetwonurkowanie, itd.
Akademia Marynarki Wojennej to elitarna uczelnia morska, która jako jedyna w kraju kształci przyszłych oficerów Marynarki Wojennej – nawigatorów, mechaników, dowódców, specjalistów praktycznie wszystkich sfer sztuki wojenno-morskiej. Studia wojskowe w Akademii Marynarki Wojennej odbywają się na Wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego na kierunku nawigacja oraz na Wydziale Mechaniczno-Elektrycznym na kierunku mechanika i budowa maszyn.
Studenci tego pierwszego Wydziału szkolą się w trudnej sztuce nawigacji, jak bezpiecznie prowadzić okręt mając do dyspozycji nowoczesne urządzenia nawigacyjne (odbiorniki GPS, mapy elektroniczne) i radiolokacyjne. Z drugiej strony przygotowywani są na ekstremalne sytuacje, gdzie nie działają systemy, a pozycję można określić jedynie przy wykorzystaniu tradycyjnej nawigacji czy ciał niebieskich (astronawigacja). Przechodzą specjalistyczne szkolenie z hydrometeorologii, obsługi systemów łączności i obserwacji na morzu, okrętowych systemów pokładowych. Studenci uczą się także historii konfliktów na morzu, taktyki morskiej, nabywają umiejętności bojowego wykorzystania i wiedzę na temat uzbrojenia okrętowego: torped, bomb głębinowych, min morskich, artylerii i rakiet. Do sprawnego dowodzenia potrzebna jest również wiedza humanistyczna, którą studenci AMW na zajęciach z filozofii, psychologii, pedagogiki, historii i socjologii. Bardzo ważnym elementem studiów są także zajęcia z w-f. Uczelnia daje również możliwości rozwijania się w poszczególnych dyscyplinach sportowych.
Natomiast studenci Wydziału Mechaniczno-Elektrycznego zgłębiają tajniki budowy różnych siłowni okrętowych, w tym zarówno napędu głównego jak i pomocniczego. Opanowują zasady działania systemów obrony przeciwawaryjnej i przeciwpożarowej okrętu. Zdobywają praktyczną wiedzę z tych dziedzin na specjalistycznych poligonach. Odpowiednie działanie i reakcja na różne awarie siłowni ćwiczą na symulatorach siłowni okrętowych. Jednocześnie zdobywają wiedzę teoretyczną ze stateczności i budowy okrętów. Studia w AMW są także interesujące finansowo, gdyż student wojskowy I roku otrzymuje uposażenie w wysokości 1000zł, które w kolejnych latach systematycznie wzrasta.
Akademia Marynarki Wojennej współpracuje z uczelniami krajowymi i zagranicznymi z Francji, Niemiec, Włoch, Turcji, Holandii, Danii, Litwy, Łotwy, Ukrainy. Polscy studenci-podchorążowie uczestniczą w międzynarodowych konferencjach i zawodach sportowych we Francji, Turcji i Włoszech, odnosząc sukcesy międzynarodowe. Są aktualnymi wicemistrzami w prestiżowych zawodach International Nautical Competition, organizowanych przez turecką Akademię Marynarki Wojennej. Uczelnia rocznie organizuje kilkanaście konferencji zarówno krajowych jak i międzynarodowych. Jest liderem w organizacji prestiżowych konferencji z dziedziny nawigacji i bezpieczeństwa na morzu.
MW: Szkolenie przeciwlotników Gdynia 2009-03-31 13:47
Zakończyło się specjalistyczne szkolenie poligonowe przeciwlotników Marynarki Wojennej. Kulminacyjnym punktem ćwiczeń było strzelanie artyleryjskie na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Wicku Morskim. Dwunastodniowy cykl szkolenia przeciwlotniczego obejmuje niemal wszystkie elementy działań na faktycznym polu walki. Szkolenie poddziałów przeciwlotniczych wchodzących w skład polskiej Marynarki Wojennej zostało zorganizowane tak by mogły wspólnie wykonać zadanie ogniowe nr 3p, czyli strzelanie artyleryjskie z armat kalibru 57 mm oraz 23 mm. Przeciwlotnicy z 8. Dywizjonu Przeciwlotniczego oraz CWTiD (Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia) rozpoczęli swoje szkolenie 9 marca w Dziwnowie oraz Siemirowicach, a dwudniowy pobyt w Ustce był jednocześnie zakończeniem cyklu poligonowego dla nich. Pododdziały 9. Dywizjonu Przeciwlotniczego od 16 marca ćwiczyły natomiast na poligonie w Wicku Morskim, a strzelanie artyleryjskie, było kulminacyjnym punktem szkolenia, które zakończyło się w piątek, 27 marca. Samo strzelanie odbyło się 19 marca. Wtedy to w obecności m.in. dowódcy 3 Flotylli Okrętów kontradmirała Marka Kurzyka oraz szefa obrony przeciwlotniczej MW komandora Stanisława Koryzmy, przeciwlotnicy strzelali do celów powietrznych.
Aby przygotować się do strzelań poligonowych poddziały 8. Dywizjonu Przeciwlotniczego oraz CWTiD rozpoczęły zgrupowanie poligonowe 9 marca. Przed przyjazdem do Ustki realizowali zadania związane z przygotowaniem pododdziałów do sprawnego wykonywania działań bojowych oraz z zabezpieczeniem logistycznym funkcjonowania jednostki. Doskonalono tematykę związaną z obsługą systemów łączności i dowodzenia, a także umiejętności dowódcze w procesie planowania walki przeciwlotniczej. W trakcie ćwiczeń sprawdzano możliwości sprzętu w warunkach poligonowych, jak również trenowano umiejętności maskowania stanowisk obronnych. Pododdziały 8.dplot CWTiD do Ustki dotarły 18 marca.
Przeciwlotnicy polskich sił morskich ćwiczyli na poligonie w Wicku Morskim jednak już od 16 marca. Wtedy, bowiem zgrupowanie poligonowe rozpoczęły pododdziały 9. Dywizjonu Przeciwlotniczego. W ciągu tygodnia poprzedzającego strzelania usteccy przeciwlotnicy wykonali kompleksowy cykl treningowy obejmujący m.in. doskonalenie obsługi wszystkich elementów przeciwlotniczego zestawu artyleryjskiego BLENDA, strzelania psychologiczne z zestawów rakietowych Strzała S2-M oraz szkolenie w wykorzystaniu zestawów rakietowych GROM.
8 Dywizjon Przeciwlotniczy
8. Dywizjon Przeciwlotniczy jest samodzielnym oddziałem taktyczno–ogniowym 8. Flotylli Obrony Wybrzeża. W Marynarce wojennej funkcjonuje od roku 1974. W 1981 roku dywizjon, w uznaniu zasług za osiągnięcia w służbie i aktywny udział w życiu społeczności Międzyzdrojów, otrzymał sztandar ufundowany przez mieszkańców miasta. W tym samym roku, w uznaniu zasług dla Pomorza Zachodniego, został on odznaczony przez władze wojewódzkie medalem „Gryf Pomorski”. Dywizjon trzykrotnie w swojej historii zdobywał miano „Najlepszej jednostki brzegowej 8. FOW”. Jednostka stacjonuje w Dziwnowie, a jej dowódcą jest kmdr por. Piotr Ptasiński.
9. Dywizjon Przeciwlotniczy
Historia 9 dywizjonu przeciwlotniczego sięga roku 1974, kiedy to na bazie rozformowywanej 5 baterii artylerii stałej nakazano sformować 9 dywizjon artylerii przeciwlotniczej. Po wielu przekształceniach i zmianach w 2006 roku został podporządkowany 3 Flotylli Okrętów i stacjonuje w Ustce. Jednostka wielokrotnie uzyskiwała miano „Przodującego Oddziału Brzegowego” na szczeblu flotylli (1993-1995 i 1998-2002) oraz a na szczeblu Marynarki Wojennej (1994, 1995, 1999, 2000 i 2001). Dowódcą 9 Dywizjonu Przeciwlotniczego jest kmdr por. Michał Pawełka.
MW: Komunikat Gdynia 2009-03-31 19:25
We wtorek, 31 marca, około godziny 16:45, na lotnisku wojskowym Marynarki Wojennej w Gdyni Babich – Dołach, doszło do wypadku samolotu transportowego An-28. Do zdarzenia doszło w trakcie podejścia do lądowania. Na pokładzie znajdowało się 4 członków załogi. Samolot wykonywał rutynowe zadania szkoleniowe. Polegało ono między innymi na lądowaniu w sytuacji awaryjnej z wykorzystaniem jednego pracującego silnika. Zgodnie z obowiązującymi procedurami nad bezpieczeństwem lotów czuwały służby zabezpieczenia. Natychmiast interweniowała Wojskowa Straż Pożarna, wojskowe jednostki medyczne oraz zabezpieczenia lotów. Obecnie na lotnisku trwa zabezpieczenie miejsca zdarzenia.
W wypadku zginęło 4 członków załogi:
* komandor podporucznik pilot (48 lat) – pilot kontrolujący, 1500 godzin nalotu;
* kapitan marynarki pilot (36 lat) – dowódca załogi, pilot szkolący-instruktor, 1134 godzin nalotu;
* porucznik marynarki pilot (27 lat) – pilot szkolony, 260 godzin nalotu;
* chorąży sztabowy marynarki (43 lata) – technik pokładowy, 1900 godzin nalotu.
Rodziny naszych lotników, którzy zginęli zostały powiadomione i otoczone opieką.
W czasie wypadku nad lotniskiem panowały następujące warunki meteorologiczne:
* zachmurzenie duże;
* podstawa chmur 6 km;
* widzialność 10 km;
* wiatr zachodni 24 km/h;
* temperatura powietrza 12.2 stopnia celsjusza.
Dowódca Marynarki Wojennej ogłosił żałobę. Bandery okrętów zostaną opuszczone do połowy masztów. Samolot transportowy An-28 o numerze burtowym 1007 rozpoczął służbę w marcu 1997 roku. Łączny nalot tej maszyny wynosił 1500 godzin.
Dane taktyczno-techniczne samolotu transportowego An-28:
* Prędkość przelotowa: 335 km/h;
* Prędkość maksymalna: 350 km/h;
* Prędkość startu: 135 km/h;
* Prędkość lądowania: 140 km/h;
* Prędkość opadania: 4 ÷ 20 m/s;
* Prędkość wznoszenia w warunkach przelotu: 8 m/s;
* Długość startu: 410 m;
* Zasięg: 1230 km;
* Wysokość przelotowa: 3000 m;
* Maksymalny pułap: 6000 m;
* Maksymalna masa startowa: 7000 kg.
KWIECIEŃ
2009- 04-01 Środa
Głos Szczeciński: 25-lecie okrętu "Gardno" ze Świnoujścia
asta 1 kwietnia 2009, 12:55
Wczoraj marynarze jednego z trałowców należących do 12 Dywizjonu Trałowców z 8 Flotylli Obrony świętowali 25 lecie powstania okrętu. Przez ćwierć wieku jednostka przepłynęła ponad 83 tysiące mil morskich! Okręt uczestniczył w największych międzynarodowych manewrach na Bałtyku, m.in. w "PASSEX 2000”, "PASSEX 2005”, oraz "ANAKONDA 2006”. Jak mówi por. mar. Jacek Kwiatkowski, oficer prasowy 8 FOW, zgodnie z marynarską tradycją, rocznica pierwszego podniesienia bandery jest najważniejszym dniem w roku dla okrętu i jego załogi. Uroczystość jest też okazją do wyróżnienia kadry i marynarzy. Dowódca dywizjonu kmdr por. Andrzej Wojtkowiak wyróżnił m.in.: por. mar. Tomasza Cieśluka, ppor. mar. Tomasza Janczyńskiego oraz mar. ndt. Michała Galińskiego. Wyróżnienia od dowódcy okrętu dowodzi kmdr ppor. Aleksandra Urbanowicza za zaangażowanie w służbie otrzymali m.in. st. bosm. Ryszard Kowalewski, st. bsmt Maciej Świniarski oraz mar. Paweł Przybylski.
MW: Bandery do pół Gdynia 2009-04-01 09:33
Z głębokim żalem marynarze przyjęli informację o śmierci swoich kolegów - załogi samolotu transportowego An-28. Dowódca Marynarki Wojennej ogłosił żałobę. Bandery na okrętach MW oraz flagi w jednostkach wojskowych zostały opuszczone do połowy masztów. Łączymy się w bólu z rodzinami poległych lotników morskich.
Odeszli od nas…
Komandor podporucznik pilot Roman BERSKI, urodzony 27 kwietnia 1961 roku. Absolwent Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej z 1986 roku. Nalot 1500 godzin. Zajmował stanowisko szefa sekcji rozpoznawczej - instruktora pilota w Brygadzie Lotnictwa Marynarki Wojennej. Podczas lotu pełnił funkcję pilota kontrolującego.
Kapitan marynarki pilot Marek SZTABIŃSKI, urodzony 18 sierpnia 1973 roku. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych z 1996 roku. Nalot 1134 godziny. Zajmował stanowisko szefa szkolenia 28 Eskadry Lotniczej Marynarki Wojennej. Podczas lotu był dowódcą załogi – pilotem szkolącym.
Porucznik marynarki pilot Przemysław DUDZIK, urodzony 5 maja 1982 roku. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych z 2005 roku. Nalot 260 godzin. Zajmował stanowisko oficera sekcji rozpoznawczej 28 Eskadry Lotniczej Marynarki Wojennej. Podczas lotu był pilotem szkolonym.
Chorąży sztabowy marynarki Ireneusz RAJEWSKI, urodzony 31 marca 1966 roku. Absolwent Szkoły Chorążych Personelu Technicznego Wojsk Lotniczych z 1987 roku. Nalot 1900 godzin. Zajmował stanowisko starszego technika samolotu w 28 Eskadrze Lotniczej Marynarki Wojennej. Podczas lotu był technikiem pokładowym.
2009- 04-02 Czwartek
Polsteam: Oddanie m/s "Mazowsze"
30 marca w chińskiej stoczni Xingang oddano do eksploatacji najnowszy statek Polskiej Żeglugi Morskiej m/s „Mazowsze”. Podczas tej uroczystości dokonano także chrztu masowca. Zaszczytny obowiązek nadania imienia jednostce przypadł matce chrzestnej – kpt. ż. w. Danucie Barcikowskiej urodzonej w Warszawie ale od wielu lat mieszkającej w Szczecinie. Kapitan Barcikowska została jednocześnie pierwszym dowódcą statku. Takie połączenie dwóch funkcji to niezwykła rzadkość w światowej żegludze. Aby m/s „Mazowsze” spotykał zawsze pomyślne wiatry i był szczęśliwym statkiem dla załogi, został on poświęcony przez O. Ireneusza Dampca ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej z siedzibą w Hongkongu (misja opiekuje się m.in. chorymi na AIDS). Sam statek jest typowym udźwigowionym masowcem o nośności prawie 38 tys. DWT, do przewozu w żegludze oceanicznej takich ładunków jak węgiel, zboża, ruda żelaza itd. Jest pierwszą jednostką zbudowaną dla PŻM w stoczni Xingang w tym roku, czwartą z serii (w ubiegłym roku odebrano „Podlasie”, „Pomorze”, „Kaszuby” i „Roztocze”), i dziewiątą w ogóle odebraną ze stoczni w Tianjin (cztery bliźniacze statki powstały tam dla PŻM w 2005 roku). Obecnie na m/s „Mazowsze” trwają ostatnie przygotowania do jego pierwszego rejsu, a będzie to bardzo długa podróż przez Pacyfik do kanadyjskiego portu Vancouver. Krzysztof Gogol, 2009-04-02
iswinoujscie.pl/ Kurier Szczeciński • Marzenia o tunelu? Czwartek [02.04.2009, 08:42] • Świnoujście
- Jeżeli rząd nie przyjmie specustawy o budowie tunelu, podobnej do tej jaką niedawno przyjął w związku z budową gazoportu, to o tunelu będziemy mogli pomarzyć - twierdzi Zbigniew Pomieczyński z PSL, przewodniczący Rady Miasta Świnoujścia.
Do świnoujskiego magistratu wpłynęło pismo, w którym Zbigniew Rapciak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury (ten sam, który odwiedził Świnoujście w sierpniu ub.r.) poinformował, że nie została podjęta decyzja o wpisaniu tej inwestycji do Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2008–2012 z uwagi na koszt. Dalej dodał jednak, że budowa stałej przeprawy mogłaby być finansowana w modelu hybrydowym wykorzystującym środki z Unii Europejskiej, budżetu państwa oraz formułę partnerstwa publiczno-prywatnego. W związku z tym są obawy, że przejazd tunelem będzie płatny - co nie uśmiecha się ani mieszkańcom, ani przyjezdnym. W GDDKiA w Warszawie odpowiadają na to, że nie padły jeszcze wiążące decyzje w tej kwestii.
Do Warszawy pojechali ostatnio Zbigniew Pomieczyński i Andrzej Durka, były wicemarszałek województwa i wicewojewoda zachodniopomorski.
- Spotkaliśmy się z Jarosławem Kalinowskim, wicemarszałkiem Sejmu, Stanisławem Żelichowskim, przewodniczącym Klubu Poselskiego PSL i posłem Januszem Piechocińskim - mówi Z. Pomieczyński. - Po rozmowie z nimi doszedłem do wniosku, że kolejne sprawdzanie projektu, badania, spotkania, wszystko to o czym obecnie donoszą media, w niczym nie przybliża do realizacji tej inwestycji. Potrzebna jest specustawa. Do Świnoujścia zaprosiliśmy wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka. Musimy przekonać go, żeby projekt takiej specustawy przygotował.
Przypomnijmy, że Pawlak – wbrew zapowiedziom – nie przyjechał do Świnoujścia w zeszłym roku. Z. Pomieczyński zapewnia jednak, że tym razem wizyta dojdzie do skutku. Wicepremier ma przyjechać do Świnoujścia pod koniec kwietnia na polsko-ukraińskie forum gospodarcze. Co na to wszystko władze miasta?
- Wszystko co jest w stanie przybliżyć nas do realizacji najważniejszej obecnie dla miasta inwestycji, warte jest poparcia. Specustawa to dobry pomysł. Jeżeli Zbigniew Pomieczyński rzeczywiście ma takie poparcie w PSL-u i jest w stanie nakłonić Waldemara Pawlaka do przygotowania specustawy, możemy się tylko z tego cieszyć - stwierdza Robert Karelus, rzecznik prezydenta Świnoujścia.
Specustawa dotycząca tunelu nie jest pomysłem nowym. Podczas wizyty w Świnoujściu Michała Marcinkiewicza z PO w lutym tego roku podobną inicjatywę zaproponował radny opozycyjny Stanisław Możejko. Stwierdził on, że rząd powinien do specustawy do gazoporcie dołączyć także tunel.
- Jeżeli tunel pod Świną byłby umocowany ustawowo, to bylibyśmy pewniejsi. Zarówno terminal LNG, jak i tunel są inwestycjami pionierskimi, jeżeli chodzi o nasz kraj. Dzisiaj jednak realizacja tej drugiej inwestycji pewna nie jest - stwierdza S. Możejko. Bartosz TURLEJSKI
Kurier Szczeciński: Omal nie zabili nurków 2009-04-02 18:49:40
Wybuch miny wodnej, który miał miejsce 21 marca podczas inscenizacji walk o Kołobrzeg, był prawdopodobną przyczyną uszkodzenia nabrzeża portowego. Na dodatek o planowanych detonacjach nie powiadomiono ani właściciela nabrzeża, ani kołobrzeskiej administracji portowej. O wybuchach nie uprzedzono także firmy wykonującej na terenie portu podwodne prace hydrotechniczne. W chwili eksplozji w wodzie znajdowali się nurkowie. Przypomnijmy, że uszkodzeniu uległa wówczas ścianka Larsena, która pękła na odcinku 1,5 metra. Wdzierająca się pod portową nawierzchnię woda spowodowała jej zapadnięcie się. Natychmiast przystąpiono do naprawy. Najpierw zapadlinę odkopano, później przy pomocy worków z piaskiem i specjalnej membrany zatamowano przeciek. Ostatecznie nabrzeże zaspawano stalowym plastrem. Operacja nie była tania, bo wymagała zatrudnienia specjalistycznej firmy.
Zarząd Portu Morskiego, do którego należy nabrzeże, próbował ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za awarię. Wszystko wskazuje na to, że wywołał ją wybuch miny, jaka została użyta podczas inscenizacji walk o Kołobrzeg. Ładunek wybuchowy został opuszczony w miejscu późniejszej awarii na lince. Pierwsza eksplozja w czasie prób wywołała fontannę wody, która zalała oddalone o prawie 30 m stoiska handlowe. Wtedy postanowiono zmniejszyć wielkość ładunku. Ostatecznie w czasie oficjalnych występów zdetonowano drugą, nieco mniejszą bombę. Wybuch był jednak na tyle silny, że woda znów poszybowała ponad 10 m w górę. O planowanych detonacjach organizator, a było nim kołobrzeskie Muzeum Oręża Polskiego nie powiadomił ani właściciela nabrzeża, ani kołobrzeskiej administracji portowej. O wybuchach nie uprzedzono także firmy wykonującej na terenie portu podwodne prace hydrotechniczne. W chwili eksplozji w wodzie znajdowali się nurkowie. Na szczęście na moment wynurzyli się i głowy mieli ponad powierzchnią. Gdyby przebywali pod wodą, na skutek fali uderzeniowej mogliby stracić przytomność, a nawet życie. Zatrudnieni w porcie specjaliści uważają, że sprawę spowodowania zagrożenia dla życia oraz uszkodzenia mienia powinna zbadać prokuratura.(pw)
wiadomości.pl.msn.com: Piraci porwali jacht w pobliżu Seszeli
Somalijscy piraci uprowadzili w pobliżu Seszeli jacht "Indian Ocean Explorer" z siedmiorgiem ludzi na pokładzie. Szef armii Seszeli poinformował, że w rejon Wysp Zewnętrznych wysłano wojsko. Według dwóch dyplomatów z Kenii, jacht "Indian Ocean Explorer" piraci uprowadzili w środę. Jednostkę pod flagą Seszeli porwano w rejonie wyspy Assumption. Kilka tygodni wcześniej piraci uprowadzili seszelski jacht "Serenity" z trojgiem osób na pokładzie. Podwoiliśmy nasze siły w tym rejonie, a straż przybrzeżna otrzymała instrukcje. Nasze siły są przygotowane na każdą ewentualność - powiedział brygadier Leopold Payet. Archipelag Seszeli, ok. 1600 km od wybrzeży Afryki, rozciąga się na powierzchni ponad 1,3 mln km kwadratowych, choć same wyspy mają łączną powierzchnię 445 km kwadratowych. W rejon Somalii na niebezpieczne wody różne państwa wysłały swoje okręty do ochrony statków kursujących w akwenie łączącym Azję z Europą. Chociaż liczba uprowadzeń statków przez piratów spadła w porównaniu z rokiem poprzednim, codziennie dochodzi do kolejnych prób. Piraci koncentruję swoją uwagę na wodach dalej od brzegów Afryki, na północ od Madagaskaru, niedaleko Seszeli. Według seszelskich źródeł rządowych, załoga "Indian Ocean Explorer" jest bezpieczna, a jednostka, jak się uważa, płynie w stronę Somalii. www.gazeta.pl - 4/2/2009 2:02 PM
Dziennik Bałtycki: Rozwikłano kolejną podwodną tajemnicę z czasów II wojny światowej
Wrak niemieckiego parowego statku transportowego zidentyfikowały służby hydrograficzne Urzędu Morskiego w Gdyni, współpracujące z Bałtyckim Towarzystwem Wrakowym z Gdyni. "Bremerhaven" zalega w Bałtyku, na głębokości 66 m, w odległości około 16 mil morskich na północ od Władysławowa. Archiwalna fotografia niemieckiego, parowego statku handlowego "Bremerhaven", cumującego w porcie "Bremerhaven", z 3171 marynarzami, żołnierzami i uciekinierami na pokładach, przemierzał 31 października 1944 roku Bałtyk. Znajdował się na wysokości Półwyspu Helskiego, gdy zaatakowały go sowieckie samoloty. Z płonącego transportowca, nim poszedł na dno, zdołano uratować 2795 osób. Wcześniej, zanim jednostka stała się transportowcem wojennym, przez trzy lata cumowała w Policach. Jako pływający obóz koncentracyjny zyskała miano "statku śmierci". - Na dnie polskich obszarów morskich wciąż zalega wiele wraków - zaznacza Henryk Koszka, naczelnik Wydziału Pomiarów Morskich Urzędu Morskiego w Gdyni. Jacek Sieński
Portal Morski/ Kurier Szczeciński: Tor zbadany - jest nadzieja dla portu Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Osiemset tysięcy metrów sześciennych urobku trzeba by wybrać z dna toru wodnego Szczecin-Świnoujście, żeby był on w pełni pogłębiony. Urząd Morski ocenia jednak, że do utrzymania pożądanej głębokości wystarczy skromniejszy zakres prac i prawdopodobnie nie wprowadzi ograniczeń w żegludze statków. Tor wodny Szczecin-Świnoujście ma na prawie całej długości 10,5 m głębokości technicznej. Pozwala to wchodzić do portu w Szczecinie i Policach jednostkom o maksymalnym zanurzeniu 9,15 m. Na początku roku okazało się jednak, że w związku z oszczędnościami budżetowymi nie ma pieniędzy na bieżące utrzymanie toru w tym roku, co spowodowałoby konieczność ograniczenia górnej granicy zanurzenia statków do 9 metrów. M. Kubera
Portal Morski / Kurjer Szczeciński: Port na sprzedaż Opublikowano: 2 kwietnia, 2009
PolskaŻegluga Bałtycka przygotowuje się do prywatyzacji. Najpierw jednak przedsiębiorstwo musi spełnić szereg wymogów formalnych. To potrwa kilka lat. Firma może zostać sprywatyzowana tylko z majątkiem w postaci floty, bez gruntów i obiektów stanowiących w tej chwili jej własność. Dlatego PŻB postanowiła sprzedać należący do niej teren położony w kołobrzeskim porcie, wraz z posadowionymi na nim obiektami oraz przynależnymi nabrzeżami. Działki składające się na nieruchomość mają łączną powierzchnię 11 hektarów.
Kupią na raty?
Na pierwszy przetarg na sprzedaż gruntów PŻB nie wpłynęła ani jedna oferta. Teraz kupnem działek zainteresowany jest Kołobrzeg, a konkretnie spółka miejska Zarząd Portu Morskiego Kołobrzeg, bo to ona zgodnie z ustawą o portach i przystaniach morskich jest uprawniona do skorzystania z prawa pierwokupu. Pomysł przejęcia nieruchomości popierają władze. Powołano nawet specjalną komisję, która pracuje nad szczegółami transakcji. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi m.in. o rozłożenie należności na raty.
Spółka ZPM Kołobrzeg nie ma w tej chwili środków na zakup nieruchomości. Dlatego, aby mogło dojść do transakcji, radni będą musieli wyrazić zgodę na jej dokapitalizowanie. Niewykluczone, że ZPM przy zakupie wspomoże się dodatkowo kredytem. Tego jednak dyrekcja przedsiębiorstwa się nie boi.
– Wkrótce sporządzimy biznesplan, na podstawie którego będziemy wiedzieli, czy stać nas na zaciągnięcie kredytu – mówi dyrektor Artur Lijewski. – Po analizie spodziewanych przychodów i kosztów, może się okazać, że będziemy w stanie szybko go spłacić. Decyzja o zakupie tych gruntów jest w pełni uzasadniona. Są to tereny portowe, a my takie właśnie potrzebujemy.
W pakiecie z dzierżawcą
Wartość sprzedawanych przez PŻB gruntów szacowana jest na 14 mln zł. Miasto liczy na to, że uda mu się wynegocjować niższą cenę. Za kuluarami mówi się o 10 mln zł. Jeśli dojdzie do transakcji, Zarząd Portu Morskiego przejmie wraz z terenem dzierżawcę znacznej jego części. Firma Retrans zajmująca się przeładunkami w kołobrzeskim porcie związana jest z PŻB 25-letnią umową. Nowy właściciel gruntów będzie zobligowany do przejęcia tejże umowy. Tym jednak specjaliści z Zarządu Portu Morskiego się nie martwią. Wręcz przeciwnie - zakup terenów z tak potężnym dzierżawcą gwarantuje od samego początku stałe przychody. Podobnie będzie z budynkiem, w którym mieszczą się biura Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Projekt umowy zakłada, że będzie ona go dzierżawiła przez kolejnych 5 lat. Wszystko wskazuje na to, że na terenie należącym dzisiaj jeszcze do PŻB, po sprzedaży nadal funkcjonować będą podmioty, które są tam teraz, w tym punkt kontrolny Straży Granicznej.
– Niewykorzystywane w tej chwili powierzchnie będziemy mogli przeznaczyć m.in. na składy – wyjaśnia Artur Lijewski. – Wolne nabrzeża będą przeznaczone na potrzeby międzynarodowego ruchu pasażerskiego.
Staną apartamentowce?
Kołobrzeżanie spekulują, że część terenów kupionych od PŻB miasto przeznaczy na kolejne apartamentowce. Rzecznik Prasowy Prezydenta Kołobrzegu Michał Kujaczyński jednak uspokaja.
– W dzielnicy portowej, wzdłuż istniejącego ogrodzenia PŻB mogłyby powstać kamieniczki, zamykające układ urbanistyczny tej dzielnicy – komentuje. – Na razie nie jest to jednak możliwe. Teren sprzedawany przez PŻB jest terenem portowym i takim musi pozostać. Jeśli dojdzie do transakcji, Zarząd Portu Morskiego Kołobrzeg nie będzie mógł go sprzedać przez 10 kolejnych lat. Dlatego obiekty mieszkalne tam nie powstaną.
Kołobrzeska spółka Zarząd Portu Morskiego jest w tej chwili właścicielem zaledwie 5 proc. powierzchni gruntów w porcie. 12 proc. terenów portowych jest własnością miasta, a ZPM ma je w wieczystym użytkowaniu. Polska Żegluga Bałtycka chce pozbyć się działek, które stanowią aż 18 proc. powierzchni portu. Gdy Zarząd Portu Morskiego Kołobrzeg wejdzie w jego posiadanie, będzie dysponował 35 proc. powierzchni terenów portowych. Zdaniem ekonomistów przełoży się to korzystnie na wynik finansowy spółki.
Jeśli transakcja z PŻB dojdzie do skutku, następnym krokiem ZPM będą starania o pozyskanie terenu należącego do Urzędu Morskiego w Słupsku, który w tej chwili stanowi zaplecze techniczno-socjalne firmy przebudowującej wejście do kołobrzeskiego portu. Inwestycja realizowana od 9 lat ma się zakończyć w tym roku. Przemysław WEPRZĘDZ
specjalisci z PZB
Ciekawy sposob zapewnienia pracy dla biura PZB oraz utrzymanie tam stanu zatrudnienia bo zalogi plywajace juz sa absurdalnie redukowane. Sprzedawac co sie da i przejadac przez kolejne lata uzyskane srodki. To co udalo sie zalogom plywajacym wypracowac przez 30 lat, przetrwac trudne okresy, aktualna ekipa chce w bandycki sposob sprywatyzowac a dokladniej....zlikwidowac PZB. Zastanawia postawa Rzadu RP......glowa w piasek.
Portal Morski: SP „wyszedł” ze spółki Damen Shipyards Koźle Opublikowano: 2 kwietnia, 2009
Skarb Państwa zakończył proces prywatyzacji spółki Damen Shipyards Koźle sp. z o.o. z siedzibą w Kędzierzynie-Koźlu. Minister Skarbu Państwa podpisał wczoraj umowę sprzedaży ostatnich 3228 udziałów w spółce Damen Shipyards Koźle sp. z o.o., stanowiących 22,11 proc. jej kapitału zakładowego. Nabywcą jest spółka Damen Koźle Holding sp.z o.o. Damen Koźle Holding oraz Damen Shipyards Koźle, do 2006 r. działający pod nazwą Przedsiębiorstwo Stocznia Koźle Serwis, wchodzą w skład holenderskiej Damen Shipyards Group, siódmego co do wielkości światowego i drugiego w Europie koncernu budującego statki. Grupa zajmuje się budową m.in. statków pasażerskich, handlowych, wielozadaniowych, dla ratownictwa wodnego i wojska. Źródło: gospodarkaslaska.pl
MW: Kondolencje od Dowódcy Marynarki Wojennej RP Gdynia 2009-04-02 13:54
Wiadomość o śmierci naszych lotników wstrząsnęła Marynarką Wojenną. W sercach nosimy cierpienie po stracie załogi samolotu An -28. Łączymy się w bólu z Rodzinami i Bliskimi naszych lotników morskich wspólnie przeżywając wielką żałobę, jaka ogarnęła polskie siły morskie.
Pan komandor podporucznik pilot Roman BERSKI
Pan kapitan marynarki pilot Marek SZTABIŃSKI
Pan porucznik marynarki pilot Przemysław DUDZIK
Pan chorąży sztabowy marynarki Ireneusz RAJEWSKI
Odeszliście od nas na wieczną, lotniczą wachtę… Na zawsze pozostaniecie w naszych sercach
Cześć Waszej Pamięci!!
Dowódca Marynarki Wojennej Wiceadmirał Andrzej Karweta
Portal Morski / Kurier Szczeciński: Prawie 1 mld euro na wsparcie dla rybołówstwa Opublikowano: 2 kwietnia, 2009
Prawie miliard euro wsparcia dostanie rybołówstwo i rybactwo w latach 2007-2013. Pieniądze będą przeznaczone na m.in. na restrukturyzację floty i stworzenie miejsc pracy dla tych, którzy zrezygnują z rybołówstwa. Wydatkowanie tych pieniędzy na umożliwić projekt ustawy o wspieraniu zrównoważonego rozwoju rybołówstwa, którym w środę zajmował się Sejm. Według projektowanej ustawy, przewidziane jest wsparcie dla inwestycji na statkach rybackich, w portach czy w miejscach wyładunku ryb. Projekt zakłada także wypłatę premii za trwałe zawieszenie działalności połowowej. W nowych przepisach po raz pierwszy zostaną wydzielone środki, które mają wspierać inicjatywy na terenach rybackich. Chodzi m.in. o tworzenie miejsc pracy dla ludzi, którzy zrezygnują z pracy w rybołówstwie i branży rybnej. Na ten cel przeznaczone będzie blisko 313 mln euro. W rybołówstwie, rybactwie i przetwórstwie ryb pracuje obecnie ok. 30 tys. ludzi. Wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke odpowiadając w środę na pytania posłów wyjaśnił, że wykorzystanie środków w ramach sektorowego programu operacyjnego rybołówstwo wyniesie ok. 95 proc. Program ten zostanie zakończony w połowie 2009 r. Dodał, że do końca czerwca można jeszcze ubiegać się o unijne pieniądze na chów i przetwórstwo ryb. Na te dwa działania jest do wydania jeszcze 23 mln zł. Plocke przyznał, że realizacja programu dla rybołówstwa na lata 2007-2013 jest opóźniona. Komisja Europejska zatwierdziła polski program dla rybołówstwa dopiero w październiku 2008 r. Wiceminister zapewnił, że cała pula środków (978 mln euro) została przesunięta na kolejne lata. Podczas drugiego czytania rządowego projektu ustawy PiS zgłosiło do niej poprawki, dlatego projekt został ponownie skierowany do prac w komisji rolnictwa. PAP
2009- 04-03 Piątek
Portal Morski / Gazeta Prawna: KE milczy, Stoczni Gdańsk nadal grozi upadłość Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Ministerstwo Skarbu Państwa i ISD Polska, główny akcjonariusz Stoczni Gdańsk, czekają na decyzję Komisji Europejskiej w sprawie planu restrukturyzacji. Firmie nadal grozi nakaz zwrotu pomocy publicznej i upadłość. Sytuacja Stoczni Gdańsk od kilku miesięcy budzi mniejsze zainteresowanie niż losy Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia, których majątek już został wystawiony na sprzedaż i które zwalniają pracowników. Jednak przyszłość spółki z Gdańska, która zatrudnia około 2,4 tys. osób, ciągle nie jest jednak oczywista. Wisi nad nią ryzyko, że Komisja Europejska nie zaakceptuje planu jej restrukturyzacji. To oznaczałoby, że ta spółka także będzie musiała zwrócić pomoc publiczną, co w przypadku stoczni ze Szczecina i Gdyni skończyło się koniecznością likwidacji tych przedsiębiorstw. - Ostatnia wersja planu restrukturyzacji Stoczni Gdańsk została przekazana Komisji Europejskiej 20 lutego. Od tej pory jest cisza - mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa. Pierwsza wersja tego planu trafiła do Komisji Europejskiej przed końcem 2008 roku. Plan przewiduje m.in., że Skarb Państwa udzieli stoczni 150 mln zł dodatkowej pomocy. Pieniądze przeznaczone na spłatę starych długów będzie trzeba oddać państwu po 2019 roku. ISD Polska, który jest większościowym akcjonariuszem Stoczni Gdańsk, nie ma wątpliwości, co by się stało, gdyby firma musiała zwrócić pomoc publiczną. - Pomoc publiczna dla stoczni została obliczona nominalnie na 760 mln zł, a w realnych pieniądzach między 150 a 300 mln zł. Gdyby Komisja zażądała ich zwrotu, oznaczałoby to upadłość stoczni - uważa Jacek Łęski, rzecznik ISD Polska. Ministerstwo Skarbu Państwa nie kryje irytacji. Jego przedstawiciele uważają, że resort musi teraz zażegnywać niebezpieczeństwo tylko dlatego, że Stocznia Gdańsk została najpierw sprywatyzowana, a dopiero później opracowano dla niej program restrukturyzacji. - W planie restrukturyzacji zapisane są terminy. Może stać się on niewykonalny, nawet gdyby decyzja Komisji była pozytywna - wyjaśnia Jacek Łęski. - Im dłużej czekamy na decyzję Komisji, tym bardziej plany restrukturyzacji stają się chwiejne - przyznaje Maciej Wewiór.źródło: www.gazetaprawna.pl
Portal Morski / Głos Szczeciński: Chrzest "Mazowsza" PŻM w chińskiej stoczni Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
W chińskiej stoczni Xingang oddano do eksploatacji najnowszy statek Polskiej Żeglugi Morskiej m/s "Mazowsze". Dokonano także chrztu masowca. Matką chrzestną jednostki jest kpt. ż. w. Danuta Barcikowska, warszawianka ale od wielu lat mieszkająca w Szczecinie. Kapitan Barcikowska została jednocześnie pierwszym dowódcą statku. Takie połączenie dwóch funkcji to niezwykła rzadkość w światowej żegludze. Ojciec Ireneusz Dampiec ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej z siedzibą w Hongkongu poświęcił, życząc "Mazowszu" zawsze pomyślnych wiatrów, i by statek był szczęśliwym dla załogi. Statek jest typowym udźwigowionym masowcem o nośności prawie 38 tys. DWT, do przewozu w żegludze oceanicznej takich ładunków jak węgiel, zboża, ruda żelaza itd. Jest pierwszą jednostką zbudowaną dla PŻM w stoczni Xingang w tym roku, czwartą z serii i dziewiątą w ogóle, odebraną ze stoczni w TianjinW ubiegłym roku odebrano "Podlasie", "Pomorze", "Kaszuby" i "Roztocze". Cztery bliźniacze statki powstały w tej stoczni dla PŻM w 2005 roku. Obecnie na "Mazowszu" trwają ostatnie przygotowania do pierwszego rejsu. Będzie to bardzo długa podróż przez Pacyfik do kanadyjskiego portu Vancouver. pit
Polskie Radio Szczecin: Stoczniowcy dostaną program szkoleń do świąt
Wszyscy zwolnieni ze stoczni Nowa dostaną do Wielkanocy harmonogram szkoleń - zapewnia rzecznik prasowy Agencji Rozwoju Przemysłu.Przedstawiciele związków zawodowych uważają, że łamana jest ustawa stoczniowa, ponieważ szkolenia powinny się rozpocząć już dawno. Zwolnieni stoczniowcy mieli w tym czasie otrzymywać specjalne świadczenia. Mimo, iż pierwsza grupa została zwolniona w styczniu i lutym, to do dziś nikt nie dostał pieniędzy. - Wszystko jest zgodne z harmonogramem i wszyscy pracownicy stoczni do świąt dostaną terminarz, kiedy rozpoczną się przeznaczone dla nich szkolenia - powiedziała Roma Sarzyńska, rzecznik ARP. Przewodniczący stoczniowej Solidarności Krzysztof Fidura podkreśla, że program szkoleń to nie szkolenia. - Można nawet powiedzieć, że realizacja programu, odkąd pojawiła się afera z Work Service, jest skandaliczna - dodaje. Stoczniowcy przez pół roku mieli brać udział w szkoleniach. W tym czasie specjalna ustawa stoczniowa zapewniała im świadczenie w wysokości 1800 zł netto. Grzegorz Gibas
Portal Morski: Pierwszy rekord „nowej” Queen Elizabeth Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Queen Elizabeth - budowany we włoskiej stoczni Fincantieri najnowszy liniowiec Cunarda raczej nie zdobędzie Błękitnej Wstęgi Atlantyku, ale na ponad rok przed wejściem do eksploatacji już pobił jeden z rekordów. W ciągu 29 minut sprzedano wszystkie bilety na dziewiczą podróż najnowszego cunardera, bijąc tym samym rekord ustanowiony w czasie sprzedaży biletów na ostatnia podróż poprzedniczki - Queen Elizabeth 2. W czasie pierwszych dwóch godzin sprzedano ponad połowę miejsc na wszystkie sześć rejsów zaplanowanych w pierwszym roku eksploatacji wycieczkowca.
Portal Morski: Największy katamaran Austala Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Austal – australijski producent szybkich promów budowanych w układzie katamarana podpisał kontrakt na budowę największej jednostki w swojej historii. Dla duńskiego operatora Nordic Ferry Services, do 2011 roku powstanie prawie 113 metrowy szybki katamaran przeznaczony do obsługi połączenia Ystad – Rønne (Bornholm). Rozwijający do 40 węzłów katamaran będzie kosztował ok. 114 mln AUD (79 mln $).
Portal Morski: Duży kontrakt Wadan Yards Оkean Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Ukraińska stocznia Okean wchodząca w skład grupy Wadan Yards zdobyła kontrakt na budowę 24 rzeczno – morskich barek dla ukraińskiej firmy zajmującej się przeładunkami zboża – Nibulon Ltd.Jest to element programu inwestycyjnego o wartości 150 mln $ który zakłada budowę siedmiu elewatorów, floty barek o łącznej nośności 100 000 ton oraz floty 14 holowników do ich obsługi.Nibulon planuje roczne przewozy na poziomie 1 mln ton zboża, barki będą mogły także przewozić kontenery – rocznie do 18 000 TEU.
Portal Morski: Stocznia Swan Hunter odpływa do Indii Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Znana, brytyjska stocznia Swan Hunter zakończyła już swoją działalność, a obecnie znika ona już całkowicie z krajobrazu brzegów rzeki Tyne. Stocznię kupił hinduski koncern stoczniowy Bharati Shipyards, który przenosi większość majątku stoczni do Indii, gdzie będzie on wykorzystany w budowie nowej stoczni koncernu. Jako ostatni jest właśnie ładowany na ciężarowiec wpływny dok pływający, na który załadowano ostatnią partię wyposażenia stoczniowego. W najbliższych dniach ostatnie części dawnej stoczni Swan Hunter odpłyną do Indii.
Portal Morski: Adler Schiffe rozpoczyna sezon Opublikowano: 3 kwietnia, 2009
Adler Schiffe – niemiecki armator specjalizujący się w pasażerskiej żegludze przybrzeżnej w rejonie północno – wschodnich Niemiec rozpoczyna nowy sezon. W różnych stoczniach trwają prace przy dorocznych remontach statków białej floty Adlera, a już w tą sobotę rusza, wspólne z polskim partnerem, połączenie wodolotowe pomiędzy Szczecinem a Świnoujściem. Zmodernizowano także molo w Kosserow (wyspa Uznam) co ułatwi cumowanie przy nim statkom „białej floty”.
2009- 04-04 Sobota
Brak materiałów On-Line na tematy morskie

